W łóżku z matką




- Powiedz mi, że to kiedyś minie!
 

Kumplowi niedawno urodziło się dziecko. Czyli pytanie z serii oczywistych i przewidywalnych.



- Jasne. Jeszcze się kiedyś wyśpicie. Kolki się kończą, pieluchy się kończą, gryzienie brodawek się kończy…
- Nawet mi nie mów o brodawkach…
- Do krwi?
- Oj nie, Stara… KIEDY SIĘ SKOŃCZY TA CHOLERNA ABSTYNENCJA?!

 

Porachowałam sobie w myślach, kiedy to Pierworodna kolegi ujrzała światło dzienne. Jakby nie przeliczać, wychodziło co najmniej pół roku. Zrzedła mi mina. Ale że jak to? Pół roku nic? Ani razu? Potwierdził. A potem potwierdziło Google, bo trochę przeszukałam internety. 


Okazuje się, że „Mężowie odstawieni od piersi” mogliby spokojnie założyć jakąś międzynarodową organizację, a nawet niewielkie, ziejące chęcią mordu państewko.



W czasie ciąży omawiamy z partnerem wiele kwestii - imię dziecka, przemeblowanie pokoju, kolor wózka. Temat seksu jest jakoś omijany, zwłaszcza że często jest tematem tabu już w trakcie ciąży - bo zakaz lekarza, bo strzykanie w krzyżu, bo ból, bo ryzyko. 



Problem polega na tym, że kiedy my, kobiety, tracimy talię i ochotę, nasi mężczyźni nie tracą nic ze swojej naturalnej jurności. 


Zdarza się, że wręcz przeciwnie - decydującą rolę odgrywa tu z pewnością często dwukrotnie większy biust partnerki :) Podziwiam mężczyzn, którzy mimo wszystko wiernie trwają na posterunku przez wiele miesięcy, trzymają za rączkę i drapią po pleckach. Gorzej, że ich partnerki ich nie podziwiają. 





Seks po porodzie powinien być wspólnym (nomen omen) interesem obu partnerów. Jeśli to tylko facetowi zależy, to jest coś nie tak. 



On zaczyna się zachowywać jak wariat- osaczać i uciekać się do coraz żałośniejszych argumentów, czym utwierdza przerażoną partnerkę, że jemu tylko jedno w głowie. No w tym momencie rzeczywiście tak jest, ale NIE MA W TYM NIC ZŁEGO. Taka jest ludzka natura.







Drogie Panie

czy to nie wspaniałe, że nasi mężczyźni, ojcowie naszych synów i córek, nas pragną? Że pragną nas mimo tych rozstępów i nawisów, że pożądają mimo że jeszcze niedawno widzieli nas w znacznie mniej pociągającej pozycji na porodówce? Czy to nie jest fajne, że jeszcze widzą w nas kobiety i kochanki, nawet w rozciągniętym dresie upaćkanym nadtrawionym mlekiem? Czy nie warto jeszcze przed porodem pogadać o tym szczerze i poustalać terminy? 


Kiedy rodzi się dziecko, nasz świat gwałtownie się kurczy- widzimy tylko jego potrzeby i jego emocje. 



Ale gdzieś tam, w przeciwległym kącie domu, jest jeszcze facet, który nas pokochał, wybrał i tęskni za nami. 

Zostałaś matką, ale pozostań kobietą. Spróbuj choć raz na jakiś czas szepnąć mu na ucho, że już nie możesz się doczekać. 




Drodzy Panowie

ciąża, poród i połóg to koszmarny wysiłek. Pierwsze dni po narodzinach Alka wspominam jak przez mgłę - dni i noce zlewały się w bezkształtny ciąg nadludzkiego zmęczenia. Z dnia na dzień jest łatwiej, co nie oznacza że jest lekko. 


Zaręczam Wam, że mając szwy w strategicznym miejscu ciała i pogryzione do krwi brodawki, nawet nie pomyślelibyście o seksie.



Tak, wiemy że jest Wam ciężko, ale na litość - zamiast zrzędzić, spróbuj pomóc, przypomnij swojej partnerce, że jest nadal kobietą, obiektem twojego pożądania, a nie wyłącznie całodobowym producentem mleka. Zaangażuj się - pomóż w sprzątaniu, zakupach i gotowaniu, wykąp i ułóż do snu dziecko. Zadbaj o to, żeby Twoja kobieta się wyspała- zaręczam, że dzięki temu pozycja horyzontalna skojarzy się jej z czymś innym. 



Bądź cierpliwy i delikatny- „pierwszy raz” po porodzie to dla kobiety tak ogromne wyzwanie jak ten prawdziwy „pierwszy raz”.  




I przede wszystkim, jak w każdym innym przypadku - warto rozmawiać. Warto rozmawiać jeszcze przed porodem - o swoich obawach, wątpliwościach i oczekiwaniach. 

I warto zawsze zapewniać się o miłości - we wszystkich jej aspektach. 
 
 
 
 
źródła zdjęć: 1, 2 
 
 

21 komentarzy:

  1. Wow. No faktycznie podziwiam tych odstawionych panów - oczywiście tych, którzy trwają przy takiej żonie i jej nie zdradzają. Mój poród trwał długo (prawie 2 dni od pierwszego skurczu), miałam pęknięte krocze i uszkodzony mięsień w barku, a taka moja uroda, że fatalnie się goję. Przez pierwsze 2 tygodnie kazałam mężowi biegać koło siebie i prawie nie wstawałam, tylko wylegiwałam się z dzidzią. Mąż się mną opiekował, doglądał, smarował rany, masował. On miał wtedy 2 tygodnie urlopu. Potem ja wstałam, mąż wziął na mnie 2 tygodnie opieki L4, żeby samemu się zregenerować przed powrotem do pracy. Nie było mi lekko, pamiętam dramatyczne niewyspanie i ciągłą walkę z karmieniem piersią, ale nie wyobrażałam sobie, że można w takiej sytuacji zignorować uczucia, zmęczenie i stres świeżo upieczonego taty. Przecież w tej nowej sytuacji jest się razem.
    Mimo moich obrażeń porodowych abstynencję połogową utrzymaliśmy 5 tygodni - dłużej nie daliśmy rady wytrzymać bez siebie. Przez ten czas z powodu zmęczenia ja tylko raz "zajęłam się" mężem, żeby dostarczyć mu trochę przyjemności w nawale nowych obowiązków.
    Jak czytam takie artykuły panie i panowie, to kręcę głową z niedowierzaniem. Może dzieje się tak dlatego, że rożne są powody zawierania małżeństw: miłość, kasa, "bo już czas", "bo tak trzeba", albo pragnienie posiadania dziecka a nie męża.
    My braliśmy ślub z powodu wielkiej miłości. Nie jesteśmy bogaci, a na dodatek jeszcze starzy, bo długo przyszło nam czekać na spotkanie tej właściwej osoby. Każde z nas szanuje swoją wartość, a także cenimy siebie nawzajem, swoje uczucia, przyzwyczajenia i fochy też. Dlatego zawsze możemy liczyć nie tylko na zrozumienie, ale też na siebie nawzajem. Nawet w tak trudnych sytuacjach jak choroba, ciąża, poród czy opieka nad dzieckiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pięknie napisane :) Gratuluje takiej miłości i empati. Wszystkiego dobrego :)!

      Usuń
    2. Bardzo sie ciesze, ze tak sie Pani wszystko uklada i gratuluje namietnosci. Zauwaza Pani jednak, ze sa rozne powody zawierania malzenstw - jaki jest wiec motyw mezczyzn, ktorzy po paru tygodniach/miesiacach abstynencji seksualnej spowodowanej zapewne trauma poporodowa partnerki lub jej nadmiernym obciazeniem obowiazkami (znikad to sie nie bierze), mieliby ja zdradzac? Wydaje mi sie, iz za szczesliwym i dojrzalym zwiazkiem kryje sie duzo wiecej, niz tylko seks.
      Osobiscie nie bylam w stanie "rzucic sie na meza" w okresie pologu. Porod byl na tyle dramatyczny, ze sama mysl o seksie sprawiala bol. Z czasem jednak wszystko wrocilo do normy, ale zdarza sie, ze do tego potrzeba wspolnej pracy.

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. 6 miesięcy to nawet nie wyobrażam sobie. nie minęło 6 tygodni, a ja już go namawiałam, choć pierwszy raz po porodzie był dużo gorszy od rzeczywistego pierwszego razu. a piersi to bolą okrutnie i akurat w początkowych miesiącach karmienia wolałam, by ich nie dotykać, ale można i bez tego ;) a podczas ciąży to z kolei ciężko mi namówić męża, a przecież ciężarna też ma swoje potrzeby

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja szczerze podziwiam i tych facetów, którzy muszą walczyć ze sobą i te kobiety, które zapominają o sobie kompletnie i o tym, że seks, to endofiny dające energię. Mój partner po porodzie, kiedy padałam ze zmęczenia, albo we łzach, bo nie wiedziałam jak pomóc Synowi przy kolkach poza oczywistym wsparciem i pomocą w domu pomagał też mi zwykłymi (a moze niezwykłymi) pieszczotami, masażami. Ja się rozluźniałam albo i dostawałam energetycznego kopa, jemu też takie pieszczoty dawały satysfakcję. A i bes seksu wytrzymaliśmy ledwo 4 tygodnie, w 5 niemal rzuciliśmy się na siebie spragnieni jak nastolatki. A i do ostatnich dni przed porodem nie uciekaliśmy od siebie. Mi to bardzo pomagało czuć się nadal seksowną kobietą, która dla swojego faceta jest nadal pociągająca. I nie wyobrażam sobie, żeby miało to wyglądać inaczej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja całą ciążę błagałam o sex, a on nie chciał, bo dziecko uszkodzi. Dla mnie to było półtora roku abstynencji...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. znam to.... mam tak samo dla mojego męża sex może nie istnieć... w ciąży nie, bo uszkodzi dziecko... ponad pół roku od porodu minęło, już nie mam siły chodzę jak chmura gradowa i wściekam się na wszystko, już nie chce mi się z nim o tym gadać i dawać mu do zrozumienia i znowu rozmawiać i wykładać bo to na nic.....czuję się brzydka, nieatrakcyjna, niekochana, czuję że mu na mnie nie zależy bo cały czas mnie odtrąca....dzień w dzień jest śmiertelnie zmęczony, albo nie chce obudzić dziecka...przy ostatniej rozmowie dowiedziałam się, że wie że mam ochotę, ale robi celowe uniki, że niby nie wie o co chodzi...nie mogę powiedzieć że przed ciążą było częściej, bo tak przeciętnie raz na miesiąc w jakąś sobotę czy niedzielę...już się zastanawiam co ze mną nie tak...czyli jak widać u mnie odwrotnie chyba ja powinnam być w takim układzie facetem w tym związku...

      Usuń
    2. cóż, u mnie takie zachowanie mojego ex doprowadziło do rozwodu. to nie Ty jesteś nieatrakcyjna, tylko on ma wielki problem ze sobą. jeśli nie ma ochoty o to zawalczyć, to... hm... wyszłam za mąż drugi raz i jest pod tym względem (i każdym innym) cudownie! kochaliśmy się przez całą ciążę i zaczęliśmy ponownie 6 tygodni po porodzie.

      Usuń
  6. A co jeśli jest odwrotna sytuacjia?:-)

    OdpowiedzUsuń
  7. tylko czemu się nie mówi już wcale o tym, że często kobiety w ciąży chcą, a nie mogą namówić partnera? w drugą stronę to już się wspomina, a jak kobieta chce, a facet nie, to wcale. nie ma przeciwskazań, wszystko dobrze, a tu nie....
    a po porodzie jeśli faceci chcą pomóc, by kobiety miały ochotę na seks, to powinni im więcej pomagać, bo jeśli się ledwo żyje ze zmęczenia to trudno się nakręcić.
    ja miałam ochotę dość szybko, jak się zagoiło, tylko przez źle dobrane tabletki libido spadło bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  8. Na szczęście ja z tych małżeństw, które rozmawiają o wszystkim, więc ten problem się nie pojawił, ale temat bardzo ważny i naprawdę świetnie napisany.

    OdpowiedzUsuń
  9. u mnie przerwa od 6 msc ciazy do 5 po porodzie

    OdpowiedzUsuń
  10. Pierwsza moja ciąża była cudownie namiętna, zero oporów czy przeciwwskazań. 3 tygodnie po cc (niestety inaczej się nie udało :() również nie było problemów. Życzę wszystkim kochającym się parom takiego szczęścia i chęci. Teraz z drugim maluszkiem dla przeciwwagi i z powodów zdrowotnych mogę tylko pomarzyć, choć z obu stron chęci nie brak. Jeszcze niespełna pół roku i zobaczymy co będzie dalej. Narazie 3 m-ce, i tęskno miziamy się spoglądając sobie głęboko w oczy. Na szczęście miłość to nie tylko penetracja, ale ciepłe słowo, dotyk dłoni, pocałunki, czy po prostu opieka i troska o tę drugą połówkę na dobre i na złe. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Wszystko pieknie napisane
    W pierwszej ciazy kochalismy sie namietnie, ciagle mialam ochote. Maz rowniez. Po cc 6 tygodni od razu przystapilismy do dziela. I nawet jak karmilam nie bylo z tym klopotu. Natomiast teraz Synek ma poltora roku, ja w drugiej ciazy, maz ciagle albo na kanapie z laptopem na kolanach, wysypia sie i doprosic sie nie moge, by rano wstal i m pomogl, Synek ciagle budzi sie w nocy co dwie godziny. W dzien uwieszony na mnie, maz po pracy zmecxony stw ze potrzbuje dwoch godz conajmniej by odpoczac, a nie sluchac mojego szczekania, jego slowa to gdzie mam miec ochote na seks? Tez jestem zmaczona, nie pomaga mi a potem marudzi, ze wieczorem o 22 ide spac a nie z nim baraszkowac. Sorry. Ale nie mam sily ani ochoty.

    OdpowiedzUsuń
  12. A co jak kobieta chce a facet nie? Już mogę serio zrozumieć okres ciąży, że jest dla faceta stresujący w temacie seksu, ale po porodzie, kiedy już nic nie stoi na przeszkodzie? Chodzę sfrustrowana. Zawsze brałam prysznic przy otwartych na oścież drzwiach lazienki, teraz niemal zamykam się na klucz, czuję się okropnie brzydka i zaczynam podejrzewać, ze on kogoś ma. A to ja przecież caly czas poruszam temat seksu, ja się "przystawiam". Z jego strony jest tylko buzi-buzi i koniec.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja powiedziałam parterowi że po porodzie mogę mieć mniejszą ochote na seks, ale jak bym grochem o ściane jak to on kiedyś stwiedził " to są twoje wymysły" a teraz ma pretensje że nie mam ochoty na seks. To mnie normalnie wkurza rozmawiałam z nim a ten jak by jednym uchem weszło drugim wyszło....czasem to mi się chce płakać...

    OdpowiedzUsuń
  14. U nas juz 4 miesiac po porodzie nic. On nalega, ja nie chce. Jego pomoc w domu jest dla mnie lepsza niz orgazm.

    OdpowiedzUsuń
  15. W ciąży nie mialam problemu choc z libidem bylo slabo... jesten w stanie co do dnua powiedziec kiedy zostalam zaplodniona bo to jakby od razu mi ktos pożądanie wyłączył.
    Po ciąży mąż dwa dni po powrocie do domu juz mi mówił komplementy, a ja wiadomo jak to po porodzie ;) obolala wszędzie ;) ale slabo sie goilam i u nas dluga abstynencja nie wynikala z braku chęci, ale z wielkiego bólu jaki odczuwalam podczas kazdego zbliżenia. Bylam u lekarzy, pytalam, ale mowilu ze to normalne... płakałam , że to się nie skończy i juz nigdy nie będę czuła przyjemnosci :( no ale wreszcie minęło. .. po prawie roku...

    OdpowiedzUsuń
  16. super post, zgadzam się z każdym slowem

    OdpowiedzUsuń
  17. Ogrooomne dzięki za wszystkie komentarze. To wspaniałe, że tak szczerze dzielicie się swoimi historiami. :*

    OdpowiedzUsuń