Duch przyszłych Świąt Bożego Narodzenia



Oglądanie "Opowieści Wigilijnej" staje się tradycją w moim domu. Historia opisana ponad 170 lat temu przemawia do kolejnych pokoleń, dotyka kolejnych serc. 

Wydawać by się mogło, że daleko nam wszystkim do skąpego, bezdusznego Scrooge'a. Z wielu powodów. Przecież nie jesteśmy milionerami. Mamy szczęście żyć w kraju, gdzie znacząca większość ludzi ma dach nad głową i coś do jedzenia. Raczej nie widujemy na ulicach wycieńczonych głodem dzieci. 

Ale wielu rzeczy nie widzimy. Lub nie chcemy widzieć.


Przedświąteczne akcje, przede wszystkim Szlachetna Paczka, otwierają nam oczy na inny świat. Świat, w którym spełnieniem marzeń są nowe buty i pełna lodówka. 


Małe i wielkie tragedie dzieją się tuż obok nas. Tak zawsze było i zawsze tak będzie. Pytanie tylko, co z tym zrobimy?



Co rok w czasie Świąt, siedząc z rodziną przy wigilijnym stole, mam wyrzuty sumienia. Bo nie byłam w stanie pomóc wszystkim, którym pomóc chciałam. Co rok obiecuję sobie, że odłożę pieniądze, wywalczę podwyżkę, znajdę wreszcie czas, by w coś się zaangażować... Obiecuję sobie, że za rok zrobię wszystko, by na świecie było choć trochę więcej słońca. I zazwyczaj kończy się na frustracji i wyrzutach sumienia.


Zawsze chodzi o pieniądze. A może to zbyt płytkie myślenie? Przecież rzeczy o znacznie większej wartości nie sposób przeliczyć na złotówki.



I wreszcie pewnego dnia zadałam sobie pytanie:  
jaka jest moja waluta?


Czy jest coś, co mogłabym ofiarować innym? Czy mam jakieś umiejętności, które mogłabym "sprzedać" by pomóc potrzebującym? Duchowe i intelektualne aktywa, które udałoby się spieniężyć? Każdy z nas ma jakiś talent i cechy charakteru, które czynią nas wyjątkowymi.  


Jak to jest, że jakoś łatwiej jest wyciągnąć portfel niż sięgnąć do skarbnicy swojej wiedzy, bogactwa uczuć, emocji i unikalnych zdolności? Jak to jest, że łatwiej poświęcemy swoje pieniądze niż swój czas?

 

Nie wiem, czy dane mi będzie oglądać blask kolejnej betlejemskiej gwiazdy. Ale wiem już, co zrobię by nie obudzić się tuż przed Świętami z przykrą świadomością, że znów nie pomogłam wszystkim.


Niezmiernie cieszy mnie fakt, że inni blogerzy już to zrobili. Podarowali swoje miejsce w sieci i swój talent. Dziewczyny, które wspólnie napisały książkę na cel charytatywny, blogerzy zaangażowani w Szlachetną Paczkę, #wyzwanie10jaków, "Trzeba tak niewiele" ...na pewno nie wymieniłam wszystkich.


Może zamiast kolejny raz zapisywać w postanowieniach noworocznych: "zgubić 10 kilo", warto zapisać: "uszczęśliwić 10 osób"? Może zamiast obiecywać sobie zmianę pracy, warto w tym roku dowiedzieć się, po co my, właśnie my przyszliśmy na świat? I jakie zostawimy po sobie ślady?

  
 Jaka jest Twoja waluta?
 



 

0 komentarze: