Sprytne pytanie: czy można być za blisko?



Rozpoczynam nowy cykl na blogu: "Sprytne pytanie". Na pierwszy ogień idzie... tabu i przesuwanie granic intymności w związku.


Wspólne mieszkanie to spore wyzwanie dla związku. Wspólny kosz na pranie, poranny oddech, ciuchy „po domu”, uroki fizjologii… 

Jesteście blisko. Bardzo blisko.

No właśnie.
Zadałam sobie ostatnio pytanie – czy można być za blisko?  


Czy można się za bardzo „udomowić”? Czy zdanie „czuję się przy Tobie swobodnie” to tylko eufemizm zwyczajnego zaniedbania i ekshibicjonizmu?



Sprytne pytanie cz.1
 
 
Ponieważ zależało mi na nieco szerszym spojrzeniu, postanowiłam zapytać o zdanie swoich znajomych. W eksperymencie wzięło udział 30 osób - 20 kobiet i 10 mężczyzn.

 

 Wszyscy dostali 4 otwarte pytania:


  • Czy „udany związek” to związek beż żadnych tabu?
  • Czego absolutnie nie powinna robić przy swoim mężczyźnie kobieta? (wymień 3) 
  • Czego absolutnie nie powinien robić przy swojej kobiecie facet? (wymień 3) 
  • Czy Twoim zdaniem przesuwanie kolejnych granic może zaszkodzić związkowi?



  

Muszę przyznać, że odpowiedzi nieco mnie zaskoczyły. Badanie okazało się ciekawsze niż zakładałam ;) Przede wszystkim - bliskość to nie tylko fizjologia. Znacznie trudniejsze jest dla nas przekraczanie granic emocjonalnych, niż fizycznych. 


Ale od początku:




Czy „udany związek”

to związek bez żadnych tabu?



Mimo że pytanie było otwarte, udało mi się podzielić wypowiedzi na 8 kategorii. Wyniki podane są osobno dla mężczyzn i dla kobiet.



Według kobiet:
Czy "udany związek" to związek bez żadnych tabu?


Według mężczyzn:

Czy "udany związek" to związek bez żadnych tabu?



Wnioski:

Najwięcej odpowiedzi, niezależnie od płci, oscylowało wokół "Istnieją tematy, o których lepiej nie rozmawiać" (50% kobiet i 40% mężczyzn). Co ciekawe, widać wyraźny podział kobiet na dwa skrajne obozy - połowa uważa, że o pewnych sprawach nie powinno się rozmawiać, a druga połowa - wręcz przeciwnie: "tabu nie może dotyczyć rozmowy" (45%).



Uważam, że są różne problemy w życiu. Są kwestie które wolę przegadać z żoną, ale są jakieś tematy, które wolę przegadać z kumplem. I to nie jest kwestia jakiegoś zaufania w związku tylko odpowiedniego adresowania problemu. (Paweł L)



Kobiety generalnie zgadzają się z mężczyznami, że "wszystko zależy od ludzi" (30%) i że tabu jest potrzebne dla zachowania równowagi w związku (30 i 20%). 


Problem nie leży w samych nawykach, tylko w ludziach. W jednych związkach brak tabu będzie prowadził do takich drobnych irytacji, które z czasem urosną do rangi "problemu rozwodowego", w innych jeden z małżonków znajdzie rozwiązanie. (Michał) 


Ciekawą rozbieżnością w opiniach jest radykalna odpowiedź "tak". Co trzeci mężczyzna uważa, że aby związek był udany, nie ma mowy o żadnych tabu. Tylko jedna z 20 pytanych kobiet uważa podobnie. Mężczyźni również, znacznie częściej niż kobiety, wolą mieć "jasno określone granice osobistego komfortu" (odpowiednio 20% i 5%). 







Czego absolutnie nie powinna robić 
przy swoim mężczyźnie kobieta? (wymień 3)



Ponieważ, jak już wspominałam, pytania były otwarte, stworzenie spójnego diagramu dla tego i kolejnego pytania okazało się dużym wyzwaniem. Ostatecznie przyjęłam zasadę, że na wykresie znajdą się wyłącznie dane, które zostały wymienione przez co najmniej dwie osoby. Pojedyncze wskazania umieściłam pod wykresem. 


Najciekawszy wniosek? Ogromna liczba pytanych nie poprzestała na technicznych sprawach - celowo lub niechcący zinterpretowali pytanie jako: "Czego absolutnie nie powinna robić SWOJEMU MĘŻCZYŹNIE kobieta?" i na odwrót. 

Przyznam się szczerze, że celowo tak budowałam składnię... :) 




Według mężczyzn:



Inne: wychwalanie innych facetów, zmywanie paznokci, traktowanie partnera "jak powietrze", odmowa seksu



Według kobiet:



Inne: czytanie korespondencji, gimnastykowanie się



Wnioski:


Już na pierwszy rzut oka widać, że kobiety wymieniły znacznie więcej zakazów niż mężczyźni. Jesteśmy dla siebie surowe!  


Pytanie trochę tricky, bo kobietom generalnie nie przystoi robienie większości rzeczy które facet robi na co dzień!  (Agnieszka)



Ankietowane wymieniały aż 5 elementów, które mężczyźni zupełnie pominęli (oznaczone na różowo): depilacja (aż 50%), nieatrakcyjny strój i bielizna (20%), wyciskanie pryszczy, robienie makijażu, układanie włosów i... poród.


Generalnie staram się w domu nie wyglądać gorzej niż jak idę do pracy. Dla mnie to wyraz szacunku do domowników. (Magda)


Kobiety kładą też większy nacisk niż mężczyźni na sprawy techniczno-fizjologiczne. Największym tabu są według nas wszelkie czynności fizjologiczne, czynności higieniczne, bąki i bekanie. 

Odpowiedzi mężczyzn wydają się zatem nieco szokujące. Najgorszą rzeczą, jaka kobieta może zrobić przy swoim facecie, jest... zrzędzenie i narzekanie! (40%) Na drugiej pozycji uplasowały się czynności fizjologiczne, na trzeciej - rozmowa o byłych partnerach (aż 30%, u kobiet dwukrotnie mniej). 



Kompleksowa wiedza o żonie pozwala lepiej się o nią zatroszczyć. (Przemek)




Mężczyźni wymienili również 2 elementy zupełnie pominięte przez kobiety: kłamstwo i publiczne poniżanie (20%).









Czego absolutnie nie powinien robić 
przy swojej kobiecie facet? (wymień 3)




I kolejny raz kobiety wyraźnie podkreśliły fizjologiczne tabu, podczas gdy mężczyźni skupili się na głębszym wymiarze związku.



Według mężczyzn:

Inne: zapominanie o kulturze osobistej, upicie się do nieprzytomności, zapominanie o jej świętach, przesiadywanie po nocach przed kompem, bycie niezdecydowanym np., w kwestiach obiadu, użalanie się nad sobą, nie dbanie o siebie, czynności fizjologiczne, puszczanie bąków, kłamstwo


Według kobiet:

Inne: zdrada, czytanie korespondencji, wąchanie skarpet, wybieranie kolegów zamiast swojej kobiety, wychwalanie swojej matki, posądzanie o zdradę, drapanie się w miejsca intymne, "goły ale w skarpetkach"




Można by pokusić się o stwierdzenie, że mężczyźni nie widzą problemu w oddawaniu się czynnościom fizjologicznym w obecności swoich kobiet. Ale widzą problem, gdy to kobiety robią coś przy nich (vide: poprzednie pytanie). To bardzo dziwna dysproporcja wyników.


Jeśli jest jakaś zasada, to powinna ona obowiązywać oboje partnerów. (Kari)


Według kobiet największym problemem są właśnie czynności fizjologiczne (70%), onanizowanie się i bekanie. 


Czy pozwalamy sobie na "bączki" w towarzystwie? Jak się wypsnie to burak i "przepraszam". Dlaczego mamy traktować inaczej kogoś nam najdroższego? (Agnieszka)



Mężczyźni najczęściej wymieniali rozmowę o innych kobietach (40%), lenistwo w domu i ogólnie - "wszystko, co ją drażni" (po 30%). To sprytne podejście. Czyli kolejny raz - rozmowa i wyznaczanie granic kluczem do udanego związku. 


I jeszcze jeden ciekawy wniosek. Staż związku potrafi mocno zmienić podejście do wielu spraw. 
 



W przypadku mojego związku - o dość długim już stażu - chyba nie ma żadnej granicy bliskości. Jeśli były jeszcze jakieś - to z pewnością podczas i po porodzie – zniknęły (Sabina)


 
Pary z dłuższym stażem częściej podkreślały aspekt "siły wyższej" w kontekście np. czynności fizjologicznych. Jeśli inaczej się nie da, bo np. sytuacja nam nie pozwala, dopuszczalne jest przekroczenie granic. Co więcej - "uczłowieczenie" partnera postrzegane jest przez długoletnie pary jako miernik bliskości i poczucia bezpieczeństwa.






 

Czy Twoim zdaniem przesuwanie kolejnych granic 
może zaszkodzić związkowi?






Kolejne pytanie, kolejne ciekawe rozbieżności  :)  Niewiele osób udzieliło radykalnej odpowiedzi "tak" lub "nie". Większość starała się rozwinąć temat.

Najczęściej powtarzającym się komentarzem w obu grupach było "porozumienie stron" (aż 60% mężczyzn i 30% kobiet). Czyli kolejny raz - rozmowa, negocjacje, elastyczność.


Jeśli znalazłeś/znalazłaś sobie kogoś, kto jest totalnie różny od Ciebie i próbujesz go na siłę zmienić to może lepiej znajdź sobie kogoś, kto będzie choć trochę bardziej podobny do Ciebie. (Łukasz)




A rozbieżności? Cóż... tylko kobiety (30%) uważają, ze bez przesuwania granic nie byłoby wcale związku. Dwukrotnie więcej kobiet niz mężczyzn podkreśla wzajemne zaufanie, indywidualny charakter każdego związku i to, że w niektórych przypadkach przesuwanie granic może być szkodliwe.

Kobiety całkowicie pomijają "przesuwanie granic w sypialni", które jest istotne dla 30% mężczyzn. Aż 50% facetów (i tylko 10% kobiet) podkreśla, że przesuwanie niektórych własnych granic jest człowiekowi potrzebne.
 


Wzajemna, dobrowolna i pełna zaufania transparentność buduje miłość i zacieśnia relacje. Tylko że to wyższa szkoła jazdy, możliwa w związkach wieloletnich i nastawionych na miłość "aż po grób" - w sensie, że nieograniczonych czasowo np. możliwością rozwodu. Bo strach przed tym, że po ujawnieniu jakiejś mniej wygodnej tajemnicy współmałżonek pożegna się na amen, jest duży i może skutecznie blokować wzajemne otwarcie się na siebie. A gdy mamy pewność, że jesteśmy ze sobą na dobre i na złe, wtedy pękają wszystkie mury. (Marcin)


 



I co myślicie? Warto czasem zadać kilka sprytnych pytań? :)

2 komentarze:

  1. Bardzo ciekawy post! To interesujące dowiedzieć się jak to jest u innych par, a bardzo szokuje gdy okazuje się że u mnie jest zupełnie inaczej! Z pewnością zrobię podobny test z moim chłopakiem jestem bardzo ciekawa jego odpowiedzi, chociaż wydaje mi się że wiele z nich potrafiłabym zgadnąć. Jesteśmy razem ok 5 lat, znamy się 8lat. Teraz jesteśmy na 2 roku studiów i niestety jeszcze razem nie mieszkamy. Dla mnie związek z tabu byłby bardzo trudny lub wręcz nie możliwy. Bardzo zwracam uwagę na to czy mężczyzna widzi we mnie najpierw człowieka a dopiero potem całą tą uwodzicielską aurę. Dla mnie przejmowanie się że nie jestem umalowana więc on nie może mnie zobaczyć jest śmieszne albo inne tego typu "wstydliwe sprawy". Jest to dla mnie bardzo ważne, że mogę przy nim robić rzeczy których nie zrobię przy znajomych. W ten sposób czuję że jesteśmy blisko. Nie znaczy to jednak, że gdy on mnie poprosi bym nie wchodziła to toalety to ja jego nie uszanuję. Wręcz przeciwnie! Najważniejsze jest dla mnie to co mówimy do siebie. Staram się budować swojego rodzaju ścianę dookoła naszego związku. Żeby najważniejsze dla nas było to co mówimy do siebie nawzajem a nie to co powie teściowa, poradnik internetowy albo znajomi. Przeżyliśmy w naszym związku kilka trudnych momentów - Jego zdradę, moją dużą nadwagę a potem wracanie do normalnej wagi (co na pewno nie było dla niego łatwe) i pomimo wszystko nadal jesteśmy zakochani. W sumie ta niesamowita bliskość to jest rzecz która mnie przy nim bardzo trzyma. Ponieważ ta bliskość urodziła bardzo duże zaufanie do siebie nawzajem.

    OdpowiedzUsuń