Sprytnie pytanie: skąd wiadomo, że to miłość na całe życie?



"Każdy mężczyzna kiedyś się ożeni. Tylko od Ciebie zależy, czy ożeni się z Tobą." - taką mądrość wygłosiła kiedyś moja znajoma. Miała wtedy ponad 70 lat i kilka lat wcześniej pochowała mężczyznę swojego życia.



Nie wiem, czy reguła ślubu działa tak samo w naszych czasach - jest coraz więcej par, które żyją ze sobą "bez papierka" na tych samych zasadach co małżeństwo. Myślę jednak, że po dość krótkim czasie można przewidzieć, czy "coś z tego będzie" czy lepiej dać sobie spokój. 

Więcej - jestem krzewicielką radykalnego twierdzenia, roboczo zwanego "regułą jednego roku": 


Jeżeli po roku Twój związek jest w tym samym miejscu co na początku, to nic z tego nie będzie. 



To nie musi być od razu pierścionek zaręczynowy. Ale jeśli nawet nie wyjechaliście razem na weekend, nie licz na happy end. Wszystkie znane mi pary są potwierdzeniem tej reguły.  



Jeśli naprawdę chcesz z kimś być, nie musisz zastanawiać się nad tym latami.




Postanowiłam sprawdzić swoją teorię na większej grupie. W poprzednim "Sprytnym pytaniu" na temat tabu w związkach wzięli udział wyłącznie moi znajomi. Tym razem ankieta była anonimowa i mogli wziąć w niej udział ludzie w związkach małżeńskich. Pominęłam długoletnie wolne związki, bo i tak większość Polaków ma bardzo tradycyjne podejście.



W ankiecie wzięło udział 47 kobiet i 13 mężczyzn. To nie jest zachwycający wynik, ale rzuca jakieś światło na sprawę :) Poza pytaniem o staż związku, zarówno kobiety jak i mężczyźni odpowiadali na 3 pytania:

  • Od kiedy wiedziałaś/eś, że to ten jedyny/ta jedyna?
  • Co pozwoliło Ci upewnić się, że to ten jedyny/ta jedyna?
  • Czy wierzysz w teorię "dwóch połówek jabłka"?


Prawie połowa ankietowanych to ludzie w związkach małżeńskich trwających od 4 do 10 lat. 38% to małżeństwa długoletnie - więcej niż 7 lat, pozostali są w związkach z krótkim stażem: 21% od 1 do 3 lat, a 16% - krócej niż rok. 




Jak długo trwał Wasz związek 
zanim wzięliście ślub?






37% par pobrała się po 3-5 latach związku, 20% - po więcej niż 5 latach. Aż co trzecia para zdecydowała się na ślub po maksymalnie 2 latach związku, a 13% powiedziało sobie "tak" po niecałym roku bycia razem.  




Od kiedy wiedziałaś, że to "ten jedyny"?
Od kiedy wiedziałeś, że to "ta jedyna"?




To pytanie miało na celu sprawdzenie mojej "reguły jednego roku". I wiecie co? Potwierdziła się. Tylko jedna osoba (kobieta) napisała w komentarzu, że dopiero po ponad rocznej przyjaźni, zaczęła spotykać się ze swoim przyszłym mężem i wtedy narodziła się ich miłość.  
Ogromna większość par ma przeczucie, że są dla siebie stworzeni właściwie od razu, albo po kilku miesiącach razem. 

  


Kobiety:





Mężczyźni: 








Gdzie widać znaczące różnice? Żaden mężczyzna nie zaznaczył, że wystarczyło mu kilka randek - panowie zakochiwali się na zabój albo od razu, albo po kilku miesiącach. Częściej również niż kobiety miewają wątpliwości, czy podjęli właściwą decyzję. Może dlatego, że zazwyczaj to mężczyzna prosi o rękę kobietę?


 

Co pozwoliło Ci upewnić się, 
że to "ten jedyny"/ "ta jedyna"?


Ciekawa byłam, jaki czynnik ostatecznie determinuje decyzję o wspólnym życiu. Nawet jeśli od razu wiemy, że ktoś jest dla nas stworzony, musimy przecież zyskać pewność!


  
Kobiety:  




Mężczyźni:

 




Zarówno kobiety, jak i mężczyźni uznają wspólne mieszkanie za najważniejszą próbę jakości związku. Ciekawe różnice miedzy płciami pojawiły się w innych punktach ankiety. Mężczyźni bardzo poważnie traktują wspólny wyjazd - tak samo poważnie jak wspólne mieszkanie. Biorą również pod uwagę relacje partnerki ze swoimi przyjaciółmi, natomiast reakcja rodziny jest im obojętna. U kobiet na odwrót - pomijają relacje mężczyzny z jej przyjaciółmi, ale zwracają uwagę na to, co mówi o nich jej rodzina.

Dość wysokie wyniki zanotowały punkty "nie wiem" i "trudno powiedzieć". W komentarzach do ankiety kobiety często powoływały się na "ogóle wrażenie", "przeczucie", "wewnętrzne przekonanie" lub bliskość, mężczyźni natomiast podkreślali rolę przyjaźni i wspólną wizję przyszłości.







Czy wierzysz w teorię "dwóch połówek jabłka"?



Czy to możliwe, że jest na świecie jedna, przeznaczona nam, idealnie dopasowana osoba? Byłam ogromnie ciekawa, co myślą o tym ludzie, którzy spotkali juz kogoś, z kim postanowili przeżyć całe życie.



Kobiety: 




Mężczyźni:




To było bardzo inspirujące pytanie - właśnie pod nim zostawiono najwięcej ciekawych komentarzy. Warto podkreślić, że większość kobiet (prawie 6 na 10) twierdzi, że nie istnieje coś takiego jak "dwie połówki jabłka". Mężczyźni aż dwukrotnie częściej niż kobiety żyją w przekonaniu, że spotkali idealną osobę dla siebie. Ciekawe wyniki.

Pozwolę sobie na koniec przytoczyć kilka komentarzy:


Związek można porównać do ogniska: nie potrzeba dwóch kawałków dębu, żeby ogień się palił. Możemy użyć brzozy i patyka z topoli - kiedy ogień zapłonie nikogo nie obchodzi, jakie tam jest drewno. Chodzi raczej o tę 'iskrę', moment, smak, kolor, dźwięk, spojrzenie które sprawią, że nasze składowe wejdą ze sobą w reakcję chemiczną.


Wierzę, że aby związek miał rację bytu, a ludzie byli w nim szczęśliwi, muszą to być dwa zdrowe jabłka. 


Zawsze mamy wybór. Mogliśmy pójść inną ścieżka i zbudować inne małżeństwa, być może równie dobrze dobrane. Ale cieszę się, że tak się nie stało :) Nie jesteśmy dwiema niepełnymi osobami, które nareszcie znalazły pełnię i idealnie pasują do siebie, co do pestki. Jesteśmy dwiema pełnymi osobami, które muszą się do siebie dopasować. Teoria "dwóch połówek" niejako zwalnia z potrzeby pracy nad sobą i ułożenia się do siebie nawzajem.






A Wy jak myślicie?


5 komentarzy:

  1. UWAGA, komentarz będzie zawierał moje własne zdanie...
    Co do teorii roku... Niezbytnio się zgadzam... Zależy kiedy rozpoczęła się ta relacja. Sama osobiście jestem w związku 8 lat, zaczęliśmy być ze sobą po roku znajomości. Dlaczego tak długo? Bo jak się poznaliśmy byliśmy w Liceum. To ze trwa to tak długo nie znaczy, ze kochamy się mniej, spowszednieliśmy czy coś w tym guście. Podczas kiedy inni chcą zamieszkać razem "aby się sprawdzić" my nie musimy po tylu latach tylu wyjazdach i po takim spędzaniu wspólne czasu niczego sprawdzać. Dlaczego nie mieszkamy razem? Bo nie chcemy podchodzić do tego "a spróbujmy" tylko jak zamieszkać "gdzieś" to aby to było po naszemu. Przyszłość jakaś jest... okupiona godzinami rozmów o planach, oczekiwaniach. W momencie kiedy na przykład w wieku lat 27 wejdziemy w związek małżeński będziemy ze sobą mieli bagaż taki, którym nie będzie dysponował roczny czy dwuletni związek.
    Dojrzewaliśmy razem, kształtowaliśmy się przy sobie i jest to pewniejsza "inwestycja".
    Zresztą... Zobaczymy :)

    A w teorię dwóch połówek nie wierzę, bo moim zdaniem nie sęk w tym aby być identycznym. Bliższa mi jest teoria patyków, a jeszcze bardziej porównałabym to do mąki i wody.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mój partner zakochał się we mnie od pierwszego wejrzenia, ja potrzebowałam trochę czasu. Dwa lata od rozpoczęcia związku zaistniała możliwość wspólnego zamieszkania i wynikała raczej nie z chęci sprawdzenia a z przyczyn ekonomicznych. Teraz mija już drugi rok razem i nie wyobrażam sobie by mogłoby być inaczej. Nie jesteśmy zaręczeni, nie planujemy ślubu (chcielibyśmy sami za niego wyłożyć kiedy będzie nas na to stać a nie tak jak masa naszych znajomych brać kredyty czy czekać na łaskę/niełaskę rodziców). Czuję się jakbyśmy przeskoczyli trochę lat i teraz tworzymy dobrze działający system z wieloletnim stażem. Nic na siłę ale gdybym miała komuś dawać rady z serii tych z własnego doświadczenia to zamieszkanie razem przed zawarciem związku małżeńskiego jest warte zachodu. To chyba najlepszy sposób na poznanie tego drugiego człowieka. Czasami nawet na poznanie siebie.

    Co do ankiety to bardzo fajny pomysł. Szkoda, że grupa badawcza nieliczna i nieporpporcjonalna (ilość kobiet i mężczyzn). Interesujące byłoby powtórzenie tego badania za jakieś parenaście lat wśród tych samych osób. Ciekawe wnioski płyną z wyników zapytania o "dwie połówki jabłek" u mężczyzn, czyżby panowie byli bardzie zabobonni? ;)

    Pozdrawiam
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  3. "Lecz nade wszystko wiedzieć, że wszystko, co było
    nie mogło, nie powinno być inaczej, z innym,
    gdzie indziej, kiedy indziej - to właśnie jest szczęście. "

    Jacek Dehnel

    OdpowiedzUsuń
  4. Życie jest takie skomplikowane ...
    Poznałam swojego faceta 9 lat temu, od razu zaiskrzyło. Pierwszy raz tak się czułam ... zakochałam się na zabój. On chyba jeszcze bardziej. Już po kilku randkach mówił, że mnie kocha i że myśli o mnie jak o przyszłej żonie. Ja, żeby myśleć w ten sposób potrzebowałam trochę więcej czasu, ale nie były to lata ... raczej miesiące. Byłam z nim bardzo szczęśliwa. Po kilku latach zamieszkaliśmy razem i ... zaczęło się psuć. Pierwszy raz pokłóciłam się z nim tak bardzo po kilku miesiącach od zamieszkania. Później niby było ok, ale nie potrafiłam już na niego patrzeć tak jak dawniej. Od tamtej pory jest coraz gorzej ... coraz częściej zdarzają się takie sytuacje, po których zastanawiam się czemu z nim jestem ?
    Jeszcze z dwa lata temu nie potrafiłabym od niego odejść ... trudno to opisać, ale chyba czułam się na tyle od niego uzależniona, że potrzebowałam go jak powietrza ... myślałam, że już nikogo lepszego nie poznam, że nie umiem być sama. A teraz? Teraz jest mi już chyba wszystko jedno. Nie zdradzam go, nawet nie myślę o nikim innym, ale już powoli mam dość bycia z nim ... chyba wolę być sama. Nie jesteśmy małżeństwem, nie mamy dzieci ... nawet mi się nie oświadczył ... szczerze mówiąc ja długo nie chciałam nawet, żeby mi się oświadczał, ale tak od jakiś 2-3 lat męczy mnie to pytanie dlaczego tego jeszcze nie zrobił. Czuję,że marnuję sobie życie ...

    OdpowiedzUsuń