6 lekcji o miłości, których nauczy Cię posiadanie dziecka


Ciężko porównać miłość do dziecka do jakiejkolwiek innej miłości. Choćby dlatego, że jest to jedyny rodzaj miłości bezwarunkowej, silnie napędzanej instynktem i złożonymi reakcjami biochemicznymi. Jest jednak kilka cech tej relacji, które moim zdaniem powinny pojawić się w satysfakcjonującym, zdrowym związku między kochającymi się ludźmi.





Daj się porwać


To była nasza pierwsza wspólna noc. Byłam potwornie zmęczona i obolała, ale zupełnie nie potrafiłam zasnąć. Patrzyłam w Jego ogromne, granatowe oczy. Całowałam delikatne włoski wsłuchana w Jego oddech. I cały mój świat skurczył się do rozmiarów Jego piąstki zaciśniętej kurczowo na moim palcu.


Nie mogłam powstrzymać się od łez. Nie mogłam i nie chciałam powstrzymywać się od wielkich słów. Liczył się tylko On i ja. I miłość, która rosła gdzieś we mnie, pochłaniała mnie, pożerała. 


A ja pozwoliłam sobie na to. 


I nie obchodzi mnie opinia ludzi, nowoczesnego świata który marginalizuje uczucia i naturalne, ludzkie instynkty. Nie obchodzi mnie, jak moja miłość do dziecka wpływa na mój profesjonalny wizerunek.



Kocham go. Będę to powtarzać do końca życia. Będę się nim zachwycać do końca życia. Bo to jest najpiękniejsza i najważniejsza rzecz, jaka mi się przytrafiła.




Wierzę, że aby przeżyć wszechogarniającą, potężną miłość, trzeba... dać się porwać. Zapomnieć o strachu, wyuczonych formułkach, całym otaczającym nas świecie. Zaufać swojemu instynktowi, chłonąć każdą chwilę wszystkimi zmysłami, nie zważać na to, co pomyślą lub powiedzą o nas ludzie. 


Na ile jest to możliwe w miłości do mężczyzny lub kobiety? 

Wierzę, że jest, o czym dobitnie świadczy popularność romantycznych filmów i książek. Choć wstydzimy się do tego przyznać sami przed sobą, tęsknimy za tym.


 


Pamiętaj, że słowa są ważne


Wiem, że to co mówię ma ogromne znaczenie dla mojego Syna. On mnie słucha. Nie tylko wtedy, gdy bezpośrednio do niego. Słowa zostają w nas, tworzą nas. Jak wielu ludzi nosi w sobie głęboko skrywane rany zadane właśnie słowami? Dlatego codziennie zapewniam Syna o swojej miłości, chwalę go i za wszelką cenę staram się unikać krytycznych słów i epitetów.   


Doceniam też moc postanowień i obietnic. W miłości potrzebujemy poczucia bezpieczeństwa, własnego dekalogu. 10 obietnic, które złożyłam swojemu Synowi możecie przeczytać tutaj>.


Jak to odnieść do naszych związków? Czy powinniśmy przywiązywać większą uwagę do tego co i w jaki sposób mówimy do naszych partnerów? Czy poza standardowa przysięgą "i że Cię nie opuszczę", warto stworzyć sobie własne wzorce postępowania? Jak najbardziej. 



Za rzadko mówimy sobie komplementy, zbyt często krytykujemy się nawzajem, a nawet boleśnie ironizujemy. 



A czasem tak niewiele trzeba. Kiedyś byłam świadkiem, jak mój dobry znajomy o mało nie umarł z radości. Bo Jego żona powiedziała mu publicznie: "Wiesz co? fajny jesteś! Strasznie Cię lubię!"




Śmiej się


Życie jest zdecydowanie zbyt krótkie, by przejmować się drobiazgami i walczyć o szczegóły. Bałagan w pokoju? Rozlane mleko? Nos wytarty w koszulkę? Czy to jest w ogóle ważne? 

Przekonałam się, że ogromną liczbę problemów da się rozwiązać kiedy uruchomimy w sobie poczucie humoru. W każdej sytuacji da się znaleźć element komizmu. Nie tylko w relacji rodzic-dziecko.




Szanuj czyjąś wolność 


Moje dziecko nie jest moją własnością. Nie jest do mnie również przyrośnięte. Oboje mamy własne życia, własne pokoje, własne plany na wieczór. Szanuję gust estetyczny i kulinarny mojego Syna, choć nie zawsze się z nim zgadzam. Szanuję Jego strach, Jego pasje, przyjaźnie i własność. Uwielbiam spędzać z nim czas, ale lubię również swoją pracę, swoich znajomych i samotne wyjścia do kina lub siłownię.


Dlaczego inaczej miałoby być w związku? 


Dlaczego ludzie zaczynają mówić "nie lubimy tego filmu", "nie przyjdę, bo Misio nie przyjdzie" albo "musisz mnie spytać o pozwolenie na wyjście z kumplami na piwo"? 


Czy więcej radości nie płynie z kochania wolnego człowieka?






Stwórz dom na własnych zasadach


Ludzie potrafią nieźle namieszać nam w głowie. Przyjaciółki, teściowie, rodzice, anonimowi eksperci z internetu... Gdybym miała zastosować się do wszystkich udzielonych mi rad dotyczących rodzenia, karmienia piersią czy wychowania dziecka, dawno już odwieźli by mnie do Tworek. Potomka też. 



Zbuduj mur wokół swojej rodziny. Zbuduj mur wokół swojego związku.




Nie daj się. Zaufaj swojemu instynktowi i swojej własnej wiedzy. A przede wszystkim - bez końca rozmawiaj. Nie z przyjaciółką, nie z mamą.  Ze swoim facetem lub swoją kobietą.




Pokochaj zwykłą codzienność, 
ale nie bądź zwyczajny



Wichry namiętności, porywy afektu. Każdy z nas je miewa, ale to nie one stanowią o sile naszych związków. 

Czasem kocham swojego Syna tak, że aż zapiera mi dech. Mogę przyglądać się mu godzinami i bez zająknięcia wziąć udział w każdej zaproponowanej przez niego zabawie. Nawet jeśli zakłada ona bycie świnią wykopującą ryjem Potomka-trufla spod kołdry.  

Ale nie zawsze tak jest. I nie wpadam z tego powodu w panikę. 


Miłość to uczucie, a nie tylko emocje.    



Ale nie zwalnia mnie to z pielęgnowania naszej relacji. Kocham naszą zwykłą, domową rzeczywistość, ale nie pozwolę by zrobiło się zwyczajnie. 



Nigdy nie zapominam, że to co mam jest ogromnym darem, że jestem szczęściarą. Bo mam kogo kochać. I mam kogoś, kto kocha mnie.




Pamiętam o drobnych gestach, uwielbiam robić mu niespodzianki. To nie jest trudne, a jednak często zapominamy o tym będąc z kimś w związku. Powszedniejemy. A potem narzekamy, że to już nie to samo, że zdechły motylki w brzuchu.



Zdechły, bo nie karmiliście.
  


4 komentarze:

  1. Przepiękny tekst! Gratuluję życiowej mądrości!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zanim dziecko nas zacznie kochac i okazywac to, to my rodzice musimy nauczyc tej milosci i okazywania. Ja, jak urodzilam wlasnego syn zawsze przy karmieniu nawet tym nocnym wyznawalam mu swa milosc i teraz to On budzac sie w nocy mowi, ze mnie KOCHA i dalej idzie spac, a ma zaledwie 5 lat :) Kochajmy swe dzieci bo One sa czastka nas!!!! A takich lekcji powinno byc wiecej - dziekuje autorce za napisanie tak pieknego i pouczajacego tekstu. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowny tekst i lekko się go czytało, a emocje ,, hmm jakby moje :)

    OdpowiedzUsuń
  4. jestem samotną matką więc Cie rozumiem, sama przeżywałam to samo: samotneserca.pl/samotni_rodzice#historia było cięzko ale już jest OK:)

    OdpowiedzUsuń