Czy można nie lubić swojego dziecka?!


W każdym związku bywają lepsze i gorsze dni. Są dni, kiedy biegamy za rączkę po plaży, patrzymy głęboko w oczy, szepczemy słodkie słówka. Rozpękamy się z miłości. Ale czasem bywa tak, że nic się nie chce. Wszystko jest brzydkie i złe, wszystko nas drażni. Zamiast mówić - warczymy lub krzyczymy, zamiast patrzeć - wysyłamy złowrogie spojrzenia. Skąd pomysł, że w związku rodzic-dziecko miałoby być inaczej?
 
Niedawno na blogowym Facebooku zadałam pytanie: "czy to normalne, że czasem kochamy swoje dziecko, ale...go nie lubimy?" Dostałam fantastyczne, wspierające odpowiedzi. 


"Myślałam, że to ze mną jest coś nie tak..."
 
"Większość osób nigdy się do tego nie przyzna, dlatego matki, które miewają takie uczucia, czują się jak kosmitki, z którymi coś jest nie halo"


Etos miłości rodzicielskiej, a zwłaszcza macierzyńskiej, nie pozwala nam przyznać się do słabości, zniechęcenia, złości, a nawet...niechęci do własnego dziecka. 





Macierzyństwo w pewnym sensie odczłowiecza kobietę.

Przecież człowiek zdolny do przeżycia bólów porodowych, miesięcy bez snu, normalnego jedzenia i kontaktów towarzyskich... 
...zdolny to odgrywania scenek ze Strażaka Sama z równoczesnym myciem naczyń i karmieniem dziecka własnoręcznie przygotowanym, super zdrowym 3-daniowym posiłkiem...
...zdolny do bycia równocześnie specjalistą w swoim zawodzie, przytulanką, sprzątaczką, dietetyczką, psychoterapeutą, event-managerem i pielęgniarką...
 
...nie jest, no przecież nie może być NORMALNYM CZŁOWIEKIEM!
 


...i w związku z powyższym, jako półautomatyczny, sterowany hormonami robot, nie ma prawa czuć się zmęczony, chory lub sfrustrowany i nie może okazywać uczuć innych niż zaprogramowane. Prawda?  

Otóż nieprawda i całe szczęście coraz więcej osób mówi o tym głośno. Coraz więcej kobiet przyznaje: nie daję rady, mam dość. Czasem padają mocniejsze słowa:


...są chwilę, gdy tylko miłość macierzyńska powstrzymuje mnie przed dokonaniem mordu...

...niestety, nie da się jej już wcisnąć do Okna Życia...

...szkoda, że jest na gwarancji tylko przez dwa lata...

...czasem żałuję, że w ogóle zdecydowałam się mieć dzieci...

  

I co teraz czujesz? Przerażenie, pogardę, palącą potrzebę wykonania telefonu do MOPS-u? A może sama nie raz myślałaś w ten sposób, a potem zabijało Cię poczucie winy?



Każda miłość ma wzloty i upadki. Gdyby było inaczej, porzygalibyśmy się z nadmiaru słodyczy.



Jesteś TYLKO CZŁOWIEKIEM. I kochasz TYLKO CZŁOWIEKA. Czasami ten mały człowiek będzie Ci się jawił jako pachnąca miłością kulka szczęścia, innym razem jako kłębek zła, który dla własnego bezpieczeństwa trzeba omijać szerokim łukiem.

I to jest normalne.

I to jest ludzkie i prawdziwe. Można kogoś całym sercem kochać, ale chwilowo go nie lubić. Masz prawo być zmęczona, masz prawo być wściekła lub zawiedziona. Masz prawo nie cierpieć jakichś zachowań dziecka (a takich jest całe mnóstwo). Masz prawo wyjść do innego pokoju i powiedzieć mu: "Nie mogę teraz na Ciebie patrzeć. Dla własnego bezpieczeństwa, nie zbliżaj się teraz do mnie". Masz prawo marzyć o chwili samotności, o ciszy, o zakupach tylko dla siebie. 



Bądź człowiekiem. Jeśli Twoje dziecko zawsze widzi Cię w roli uśmiechniętego, nigdy nie męczącego się, wyzutego z emocji i potrzeb robota, to czego właściwie uczysz je o miłości?





   Czy kiedykolwiek przeżyłaś taką rozmowę z przyjaciółkami? :)

  

10 komentarzy:

  1. To jeden z najpotrzebniejszych tekstów dotyczących macierzyństwa. Jest taki prawdziwy i taki ... uspokajający. W dodatku bardzo celnie i mądrze ubrany w słowa.
    Wybacz, że tak cukrzę komentując tekst o gorzkiej prawdzie, ale no zachwyciłam się ;)

    A fragment filmu dobrany idealnie. Aż posmutniałam, że nigdy nie oglądałam tego serialu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. Jeden z najpotrzebniejszych tekstów w mamosferze ever! I w dodatku świetnie napisany.

      Usuń
  2. No i się poryczałam, tylko nie wiem dlaczego... dlatego, że NIESTETY, tez tak mam, czy ze szczęścia, że inni tez tak mają i wcale nie jestem wyrodną matką... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pachnąca miłością kulka szczęścia lub kłębek zła...
    Nic dodać nic ująć :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pachnąca miłością kulka szczęścia lub kłębek zła...
    Nic dodać nic ująć :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przeczytałam gdzieś kiedyś, że każda matka ma czasem ochotę wyrzucić swoje dziecko przez okno, tylko nie każda sie do tego przyznaje. Ciężko mi uwierzyć, że istnieją matki, które nigdy nie pomyślały o tym żeby zakleić swoje cudowne dziecko taśmą i przywiązać do kaloryfera :]

    OdpowiedzUsuń
  6. też tak mam czasem nie lubię swoich dzieci chociaż zawsze je kocham. Teraz potrafię się do tego przyznać, ale kiedyś uważałam że coś ze mną nie tak. Myślę że każda młoda stażem mam ma takie samie lęki. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Wspaniały tekst. Ja mam 30 lat i nie chcę mieć dzieci. Nigdy nie chciałam. Wiem, że nie nadaję się na matkę, wiem, że uczucie niechęci, przemęczenia, złości i nawet nienawiści przeważałyby w ewentualnym niechcianym macierzyństwie. Niestety, nie wiem dlaczego, moje otoczenie próbuje mi wmówić, że każda kobieta ma instynkt, że powinnam, że będę żałować itp. Kiedyś myślałam, że ze mną coś nie tak. A teraz myślę, że część z nich nie może znieść myśli, że mi tak fajnie a one się wkopały ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie zawsze jest strasznie... straszne są momenty... może brzmie nudnie ale czasem jak widzę moja dwójkę jak się razem bawią i cieszą, jak próbują mnie pocieszyć kiedy mam doła... może dziś... to wiem, że każdy trudny dzień jest wart... ze każdy uśmiech jest jak skarb... zwłaszcza dziś kiedy moja przyjaciółka jest w trakcie utraty ciąży... uświadamiam sobie jaka jestem szczesiara... tak niefogaduje się z moją 7 latka... tak ma ciężki charakter... ale kto jeśli nie ja musze ja w życiu nakierowac... dziś sobie nie radzę ale wiem, że jutro muszę być silna... ze musze kochać tak jak jestem kochana... ❤

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo dobry tekst. Ja w podobnym klimacie, pierwszy raz sie zastanowilam czy ze mna jest cos nie tak kiedy moj pierworodny mial jakos trzy miesiace i plakal juz od kilku dobrych godzin... Ja go niunialam, nosilam, tulilam, bujalam, wozilam i wszytko inne co moglam a on wciaz plakal... I nagle cos peklo we mnie... Slowa do mojego meza wez go, wez go odemnie bo... Nie dokoncze bo mi wstyd. To byly sekundy doslownie, to cholerne uczucie zezradnosci ktore mnie przeroslo trwalo kilka minut, a wyrzuty sumienia kilka dni. Oczywoscie nigdy w zyciu bym mu krzywdy nie zrobila bo kocham bezgranicznie i ponad wszytko... Ale z czasem zaczelam odwaznie mowic ze maciezynstwo jest przereklamowane... I kazda z nas choc raz miala chwile slabosci, ze chciala wziasc i w przrnosni moze bardzo brzydkiej ale "wyrzucic dziecko przez okno" bo cos w nas peka i nagle mamy dosyc. Mija chwilka i nam przechodzi bo kochamu ponad zycie te nasze placzace, wyjace, brojace i same nie wiedzace czego chca szkraby. Ale my tez czasem chcialybysmy moc usiasc i nie robic nic, albo nie wiedziec po prostu co chcialybysmy zrobic bo mamy wolny czas. Lecz tak nie ma niestety....

    OdpowiedzUsuń