Mam trudne dziecko


"Dobre dziecko to takie, które widać, ale którego nie słychać" - znacie to stare przysłowie? Teoretycznie odchodzi się już od takich metod wychowawczych, w praktyce jednak, przede wszystkim w szkole, faworyzuje się dzieci siedzące nabożnie z rączkami ułożonymi na stoliku z niemym uśmiechem na ustach. Dzieci, które prowokują dyskusje lub mają nieodpartą potrzebę poruszania kończynami,  klasyfikuje się jako dzieci trudniejsze, bardziej wymagające.



Jak być rodzicem tzw. trudnego dziecka i nie zwariować?




To nie jest tekst o dzieciach z zaburzeniami psychicznymi. Nie znam się na tym. To jest tekst o dzieciach, które poruszają się i mówią więcej, mają twardsze charaktery. Są BARDZIEJ.



Już kiedy byłam w ciąży wiedziałam, że Potomek nie będzie potulnym dzieckiem. Kręcił się jak chomik na kołowrotku i niemalże połamał mi miednicę i żebra. Pierwsze "gu-gu" wypowiedział jako 6-tygodniowy niemowlak i od tego momentu nigdy nie przestał gadać. Gada nawet przez sen.


Gada i porusza się bez przerwy. 

Kiedy był młodszy, kręcił się tak intensywnie, że potrafił spaść z fotela w trakcie oglądania bajki. Ma bardzo silną osobowość i zdarza mu się nie panować nad emocjami. 


Czy jest trudnym dzieckiem? Niektórzy twierdzą, że tak. Dla mnie jest po prostu małym, wyjątkowym człowiekiem, którego kocham ze wszystkich sił i którego chcę jak najlepiej przygotować do życia w społeczeństwie. 



A życie w społeczeństwie wymaga przestrzegania rozlicznych zasad. Być może nadpobudliwe dzieci muszą włożyć więcej pracy we własne dojrzewanie społeczne, ale nie są z niej zwolnione. 



Nawet skrajnie nadpobudliwe dziecko może, a nawet powinno być WYCHOWYWANE. Dla dobra ogółu i swojego własnego. 




Więc jeśli jesteś zwolennikiem wychowywania bezstresowego lub lubisz zasłaniać własną bezradność wychowawczą diagnozą lekarską, nie czytaj dalej. Bo ja swoje dziecko WYCHOWUJĘ, a nie HODUJĘ. 



Szanuj i akceptuj


Nie ma znaczenia, jakie przytrafiło Ci się dziecko i na ile spełnia Twoje oczekiwania. Nie wszyscy rodzice lubią swoje dzieci. O tym mówi się rzadko, a powinno się mówić częściej. 

Masz konstytucyjny nakaz sprawowania opieki nad dzieckiem. Dziecko, jak każda istota ludzka, ma również prawo do poszanowania odrębności i swobodnego rozwoju swojej osobowości.


Jeśli z jakiegokolwiek powodu masz problem z zapewnieniem swojemu dziecku należytej opieki, proś o pomoc. 



Proś o pomoc pediatrę i psychologa dziecięcego. Skrupulatnie stosuj się do ich zaleceń. To nie jest wstyd. Wstydem jest bierność i przemoc psychiczna lub fizyczna. 

Przestań koncentrować się na opinii publicznej.  Tak zwane "grzeczne dzieci" znacznie rzadziej odnoszą spektakularne sukcesy w życiu. Świat należy do tych, którzy chcą zmian, przeciwstawiają się zastanej rzeczywistości, myślą po swojemu. Twoje dziecko jest wspaniałym człowiekiem, wspieraj je.






Nie przyklejaj metek




Słowa mają moc - słyszeliśmy to pewnie tysiące razy, ale warto to sobie powtarzać. Rodzice mają skłonność do stygmatyzowania dzieci. Mówimy o nich i do nich, o zgrozo - publicznie, że są niegrzeczne, "on zawsze tak", "nie mogę już z Tobą wytrzymać!". Zawstydzamy dzieci publicznie, zadajemy skrajnie głupie retoryczne pytania w stylu: "ile razy Ci to powtarzałam?" lub "czy Ty jesteś głuchy?!"



Dzieci wierzą w to, co o nich mówimy. I stają się tym.




Kiedyś pochwaliłam swojego ucznia, a on zasmucony odpowiedział mi: "ja i tak jestem draniem". Słyszał to codziennie przez 10 lat swojego życia. Przerażające.

Staraj się ze wszystkich sił wyeliminować takie wyrażenia. Nawet kiedy jesteś skrajnie wściekła/y. Nigdy nie koryguj dziecka publicznie i nie pozwalaj by robili to inni. Zapomnij o słowach "zawsze" i "nigdy". One tylko stygmatyzują i wywołują złość i smutek - nie mają żadnego pozytywnego wpływu na zachowanie dziecka.





Naucz się panować nad SWOIMI emocjami



Tak - nad swoimi. Dziecko, zwłaszcza bardzo małe, ma prawo do ulegania emocjom. Ty musisz nauczyć się nad nimi panować, żeby nie zrobić nikomu krzywdy i nie potęgować napięcia.

Jeśli czujesz, że puszczają Ci nerwy - wyjdź z pokoju. Doskonałą metodą jest też "pauza". Kiedy rozmowa do niczego nie prowadzi, warto "zawiesić" ją na bliżej nieokreślony czas i zająć się innymi sprawami. To da nam więcej czasu na myślenie i poukładanie sobie wszystkiego w głowie. Często finalnie dojdziemy do wniosku, że "robimy z igły widły".




Wprowadź zasady i trzymaj się ich



Już dawno udowodniono, że czytelne zasady zapewniają dzieciom poczucie bezpieczeństwa. Poza tym, co szokujące, dzieci uwielbiają podpisywać z rodzicami umowy i zazwyczaj nie mają większych problemów z przestrzeganiem praw, które współtworzyły.  

Warto to mądrze wykorzystać. I warto wprowadzić regulamin, który obejmuje wszystkich domowników bez wyjątku np. "nie krzyczymy na siebie". Przykład znajdziecie tutaj->

Mimo to, jeśli Twoje dziecko należy do gatunku "silnych osobowości", przygotuj się na próbę sił. 



Ktoś musi rządzić w domu. I tylko od Ciebie zależy, czy będziesz to Ty czy kilkuletni Maluch.



Dziecko NA PEWNO sprawdzi, czy mówiłeś serio i na ile może "nagiąć" domowe zasady. A Ty nie możesz sprawiać wrażenia, że nie panujesz nad sytuacją.





Naucz się sztuki dyplomacji



Życie z twardym osobnikiem wymaga dużego talentu dyplomatycznego. Trzeba wiedzieć, jakich tematów i słów unikać i nauczyć się sprytnego formułowania pytań i odpowiedzi. 




Trzeba działać ostrożnie, jak z tykającą bombą.





Zanim odpowiesz, poświęć czas na zastanowienie się.  Czasami odmawiamy dzieciom odruchowo, dlatego warto dokładnie przeanalizować sytuację.


Pracuj nad doborem odpowiednich słów. Najwięcej problemów przysparza słowo "nie". Działa jak płachta na byka - dziecko nie słucha dalszej argumentacji, koncentruje się wyłącznie na odmowie i zaczyna walczyć o swoje. Naprawdę można tak skonstruować zdanie, żeby dziecko w ogóle nie zauważyło odmowy np. poprzez stworzenie alternatywnej, akceptowanej przez nas propozycji.

Dzieci nie lubią, kiedy ktoś je do czegoś zmusza. Dlatego warto wywołać wrażenie, że mogą o czymś zdecydować - na przykład: jeśli chcesz, żeby dziecko posprzątało w pokoju, zamiast mówić "posprzątaj w pokoju!", powiedz: "posprzątasz w pokoju teraz czy po kolacji?" To naprawdę działa!





Wykorzystaj energię dziecka



Miałam takiego ucznia, któremu ciągle "spadały ołówki", bo szukał okazji żeby się trochę poruszać. Nie ma co się dziwić, że energiczne dzieci często wpadają w kłopoty, skoro większość dnia spędzają siedząc w szkolnej ławce.



Warto mądrze "przekierować" energię dziecka. 



Częstym błędem popełnianym przez rodziców jest "uspokajanie" dziecka grami komputerowymi. To tylko pozorne uspokojenie. Znacznie lepszą metodą jest sport, muzyka, rysowanie - cokolwiek, co uwolni nagromadzoną energię. "Przekierowanie" to także doskonała metoda rozładowania złości, np. "kiedy jesteś wściekły - biegnij!"

Pamiętaj również o ostrożnym dawkowaniu bodźców. Obserwuj reakcje dziecka na różne sytuacje, naucz się rozpoznawać "znaki ostrzegawcze" i wycofaj się zanim dziecko straci nad sobą kontrolę.  



Kształtuj charakter dziecka



Nawet medyczna diagnoza nie zwalnia Cię z wychowywania dziecka. 


Przygotowujesz dziecko do samodzielnego życia w społeczeństwie. A świat dorosłych jest pełen praw, obowiązków, zakazów i nakazów.



Niestety, wielu ludzi wkracza w dorosłość niosąc ze sobą mnóstwo dziecięcych cech. Jak wielu znasz choleryków zupełnie nie panujących nad złością? Ile spotkałeś histeryczek i manipulatorów? Jak często spotykasz się ze skrajnym, zdziecinniałym egoizmem i nieodpowiedzialną rządzą posiadania?

To od Ciebie w dużym stopniu zależy, jak będzie przebiegać dojrzewanie psychiczne i społeczne dziecka. Zawsze, kiedy mam wątpliwość co do słuszności jakiejś zasady wprowadzonej w domu, zadaję sobie pytania: "czy takie zachowanie byłoby akceptowalne, gdyby mój Syn był dorosłym mężczyzną?", "na jakiego człowieka chciałabym go wychować?"

To proste i potrzebne pytania. I doskonały temat dyskusji z dzieckiem. 

Oto przykład mojej rozmowy z Potomkiem:

- Czy wiesz, że w dorosłym świecie idzie się do więzienia, kiedy się kogoś pobije?
- Żartujesz???!!! To ja jednak nie chcę dorosnąć....



Rodzice "trudnych dzieci", co o tym myślicie?


2 komentarze:

  1. Rozumiem i rozpoznaję problem nadmiernej liczby diagnoz dzieci z ADHD jednak nie bagatelizujmy tej choroby jako wymysł społeczeństwa. Uczmy jak sobie z tym radzić i razem z dzieckiem szukajmy rozwiązań ich wyjątkowych problemów. Sama, już jako dorosła cierpię na ADD (bez hiperaktywności) i codzienne problemy z jakimi się stykam, a inni nie mają o nich pojęcia, są czasami obezwładniające. A ja jestem dorosła i mam pełne zrozumienie tego, co się dzieje. Również warto dodać, że brak diagnozy w ponad 50% (jest to sporo większy procent, ale nie chciałam przesadzić, bo nie pamiętam dokładnie) prowadzi do kolejnych zaburzeń, z depresją i lękami na czele.

    OdpowiedzUsuń
  2. Być rodzicem to bardzo trudne zadanie. Tym bardziej, że rodzice chcą siebie samych widzieć jako osoby doskonałe. Doskonałych rodziców. Nieomylnych. A prawda jest taka, że do doskonałości nam dalej niż naszemu dziecku. Ciężko to przyjąć i odpuścić.

    OdpowiedzUsuń