Attachment parenting czy Attachment Living?




Dużo mówi się o wpływie Rodzicielstwa Bliskości na dzieci. Prawie w ogóle nie mówi się o jego wpływie na... rodziców. Czy to, jak wychowujemy dzieci, ma wpływ na nas samych, na nasze otoczenie i na to w jaki sposób traktujemy innych? Czego możemy dowiedzieć się o ludziach patrząc w oczy naszych dzieci?


Każdy z nas jest inny. I ma do tego prawo.


Kiedy pierwszy raz trzymałam w ramionach swojego Syna, zrozumiałam prosty fakt: od tej chwili, z każdą sekundą będzie coraz mniej MÓJ. Choć tak naprawdę od zawsze był SWÓJ WŁASNY. Choćbyśmy byli podobni do siebie jak dwie krople wody, jego drogi nigdy nie będą moimi drogami.

Może mi się to podobać lub nie. Mogę go wspierać lub próbować go zmienić. I zniszczyć jego naturalny talent i marzenia.

Urodził się pod innymi gwiazdami, dla innego świata. Jak każdy z nas. 


Są historie, których nie zrozumiesz. Są drogi, których nigdy nie poznasz. Przepaście, nad którymi nigdy nie będziesz wisieć i szczyty, których nigdy nie zdobędziesz (...) Nigdy nie dowiesz się, jaka to radość przebiec półmaraton, jeśli nie wstaniesz z kanapy i nie zaczniesz bolesnej walki o każdy kilometr. Pogódź się z tym. 



Nigdy nie zrozumiesz, jaką wojnę toczy inny człowiek. Nigdy nie zrozumiesz, jakie burze ukształtowały jego serce, nie poznasz historii każdej jego zmarszczki. Czy wiesz, że możemy patrzeć na to samo niebo i inaczej widzieć kolory? 

Szacunek. 

To takie niemodne słowo. I niemodny styl postępowania. Uważamy, że mamy prawo oceniać innych. Mamy prawo do definiowania piękna, sukcesu, szczęścia, a nawet miłości czy cierpienia. To kłamstwo sprawia, że stajemy się okrutnymi krytykami cudzych życiorysów. Zazdrośnikami lub szydercami. 

Może zamiast bawić się w pisanie scenariuszy życia innych ludzi, warto stać się ich wiernym kibicem? 




Szanujmy emocje. 
Bez względu na to, jak dziwne nam się wydają.



Codzienne życie wymusza na nas pewne normy zachowań. To nie jest tak do końca złe - przecież publiczna ekspresja wszystkich emocji mogłaby być szkodliwa dla otoczenia. Ale... 

"Nie bądź mięczakiem!", "Chłopaki nie płaczą", "Dziewczynka nie powinna się gniewać!", "Za głośno się śmiejesz!", "Kobieta nie powinna być taka władcza!"

Serio?! 



Więcej prawdziwych rozmów.


Nie potrafimy słuchać. Większość czasu tylko całkiem nieźle udajemy słuchanie, ale nie SŁYSZYMY. Nie słyszymy emocji w tonie głosu, nie dostrzegamy drugiego dna, błagań o pomoc zakamuflowanych w zwykłych rozmowach. Może dlatego, że nie mamy czasu, może dlatego że...po prostu nas to nie obchodzi? 

A potem czytamy nagłówki "Nic nie wskazywało na to, że miał jakieś problemy", "To był zawsze wesoły, uśmiechnięty człowiek".

Tracimy umiejętność mówienia. Zazwyczaj tylko bezwładnie przerzucamy się sentencjami, rywalizujemy na cięte riposty. Kiedy rozmowa robi się głębsza, padają ironiczne pytania o ilość wybitego alkoholu. Na trzeźwo nie potrafimy już mówić co myślimy. Nawet najbliższym osobom. 

Z czasem przestajemy rozmawiać - rzucamy komunikaty i polecenia. Zarzucamy się bezpłciowymi faktami, listami zakupów, cytujemy nauczycieli naszych dzieci i żarciki naszych szefów. Czy naprawdę nie mamy sobie już nic do powiedzenia?




Pytanie tylko, czy jest na świecie ktoś, komu pozwalasz mówić prawdę niezależnie od tego, czy Ci się ona spodoba?




Zwyczajna, codzienna miłość.


Tylko tyle i aż tyle. Setki pozornie nic nieznaczących gestów, które sprawiają, że czujemy się kochani, lubiani i akceptowani. W świecie, w którym z pierwszych stron popularnych magazynów krzyczą hasła: "Jesteś tego warta", "Uwierz w siebie", "Myśl o sobie", my - pokolenie egoistów, przestaliśmy rozmyślać o tym, jak sprawić żeby inni byli szczęśliwsi. 


Ale okazuje się, że te najważniejsze chwile, które nic kosztują. Nic- poza naszym czasem. 

...kiedy rysujesz mi serduszka ketchupem na kanapkach... układasz z literkowych płatków moje imię... wymyślasz głupie wierszyki i piosenki... całujesz mnie, kiedy myślisz że już śpię... łaskoczesz, kiedy się gniewam... biegasz ze mną po kałużach... nosisz mnie na rękach, mimo że jestem już ciężki...
Fragment tekstu "Miłość na śniadanie"



Przestajemy cenić drobne gesty i wielkie słowa. Wstydzimy się ich, zapominając jak wielką mają moc. Albo boimy się, że odsłonimy się za bardzo. 


Kocham Cię. Będę to powtarzać do końca życia. Będę się Tobą zachwycać do końca życia. Bo to jest najpiękniejsza i najważniejsza rzecz, jaka mi się przytrafiła.



Czy kiedykolwiek, komukolwiek powiedziałeś coś takiego? 



Co jest w życiu ważne...


Tak, wszyscy biegamy do pracy, mamy mnóstwo stresów, głowę pełną pomysłów, zmartwień i list obowiązków do wypełnienia. Nigdy na nic nie mamy czasu. Chcemy więcej, szybciej, ciekawiej. 

I w pewnym momencie odkrywamy, że nasze dzieci są już dorosłe, nasi partnerzy już dawno są dla nas przezroczyści i nie mamy pojęcia, co słychać u naszych przyjaciół. 

Staram się mądrze tracić czas. Tracę czas na tulenie się, nocne rozmowy i bezcelowe wędrówki. Tracę pieniądze na wspólne podróże - oglądanie cudów naszego świata. I staram się jak tylko mogę pomagać innym. 

Prawda jest taka, że w ostatecznym rachunku liczy się tylko to, co zostawiliśmy po sobie. Nie na koncie, nie w nieruchomościach, ale w pamięci innych. 


Żródło foto: http://lifehacker.com/ 

1 komentarz:

  1. Matka, która pisze o szacunku i WYSTAWIA inną matkę na pośmiewisko, kopiujac jej posty z zamknietej grupy. KLASA.

    OdpowiedzUsuń